Skocz do zawartości
Centrum gier Lion Project

ziut19

Members
  • Liczba zawartości

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana ziut19 w dniu 7 Kwiecień

Użytkownicy przyznają ziut19 punkty reputacji!

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Sztyry bobry w Ustroniu Przeczytały se w cajtungu Co je gryfny szpil w Radomiu: -Dyć płynymy w tym kierunku. Sie zebrały, cisnom rzeką Ale coś im żyć niy dowo: -To jest pieronym daleko Ale muszymy iść trowom. Bo je dręczy durś pytanie: Kaj, pierombol, rosną kanie. Z wyrazami szacunku dla badaczki bobrów :))
  2. ziut19

    Pvp

    To ja dodam swój wniosek. Uważam, że walki powinny być bardziej symetryczne. Chodzi mi o to, że jeśli zostanę przez kogoś zaatakowany, to zawsze powinienem mieć możliwość rewanżu. Teraz wystarczą dwa levele różnicy bądź brak odwagi i jeden może być lany non-stop i nie może odpowiedzieć. To trochę nieuczciwe.
  3. ziut19

    Chcę odwołać bana

    Poza tym ten post jest na forum nie tej gry o którą chodzi.
  4. ziut19

    Chcę odwołać bana

    Ale sprzeczne z regulaminem gry, który zaakceptowałaś zakładając konto. I po co pisać tysiąc postów?
  5. ziut19

    HALLOWEEN 2018 - KONKURS

    Wielka bitwa na Górze Świętej Anny. Szykuje się spokojny wieczór. Jutro Wszystkich Świętych, odwiedzanie grobów, więc dzisiaj albo coś w telewizji, albo na komputerze. Bez szaleństw. Siedziałem sobie spokojnie popijając herbatę. Nagle ktoś mocno zadzwonił do drzwi. Zaskoczony, bo, oczywiście, nikogo się nie spodziewałem, już chciałem się podnieść i podejść do drzwi, gdy usłyszałem głośne dziecięce uśmiechy i dyskusje. -No tak, Halloween-szepnąłem do siebie. Kompletnie nie czułem tych zwyczajów, tego święta, chociaż z drugiej strony fajnie, że dzieciaki znalazły sposób na niezłą zabawę. Nie miałem jednak żadnego zamiaru w niej uczestniczyć. Dzieci za drzwiami doszły do wniosku, że w mieszkaniu nikogo nie ma i zaczęły dobijać się do następnych drzwi. Słyszałem, jak sąsiedzi otwierają. Chyba jednak też nie wyczuli atmosfery zabawy, miałem wrażenie, że pogonili imprezowiczów. Wróciłem do swoich rozmyślań, gdy nagle wszystko ucichło. Przez moment nastała przerażająca cisza. Ani jednego dziecka, ani jednego dorosłego. Nic. A później… krzyk. Krzyk kobiety. Otworzyłem drzwi i wyskoczyłem na sień. Piętro niżej zanosząca się płaczem kobieta, starała się coś powiedzieć: -Kaj som moje bajtle, kaj mój synek, kaj moja dziołszka? Byli tukej, słyszałach jak klupali do tego chopa spod piątki, tego co ciyngim łazi w tyj czerwonyj mycce. Padali mu bombon abo wic i ôroz zrobiyło sie cicho. (Gdzie są moje dzieci, gdzie mój chłopczyk, gdzie moja dziewczynka? Byli tutaj, słyszałam jak pukali do tego faceta spod piątki, tego który ciągle chodzi w czerwonej czapce. Powiedzieli mu cukierek albo psikus i nagle zrobiło się cicho). Spojrzałem po sąsiadach: - Zniknęły dzieci tej Pani. Chodziły po mieszkaniach i nagle ich nie ma.-wytłumaczył/przetłumaczył jeden z sąsiadów. -Jak, nie ma? Weszły do jakiegoś mieszkania, a może po prostu wyszły na zewnątrz?-zapytałem nie wierząc w to, co słyszę. - Nie, po prostu zniknęły, mieszkanie do którego pukały jest puste, a matka stała na dole, więc nie mogły wyjść. Poczułem, że pot spływa mi po plecach, takiej sytuacji tutaj nie było. Co się stało z dziećmi? - Trzeba wezwać policję- pobiegłem do mieszkania zadzwonić. Ledwo wszedłem, potężny pokemon o wyglądzie węża tylko na mnie spojrzał i natychmiast podpełzł do okna, i zniknął na zewnątrz. Zadzwoniłem na policję, podałem podstawowe informacje i zamierzałem wrócić do zbiegowiska. Zainteresowały mnie jednak dźwięki za oknem. Były to nawoływania dorosłych szukających swoich dzieci. Coraz częstsze, coraz głośniejsze i coraz bardziej przerażające. -Czyżby jakaś zaraza? Dzieciaki postanowiły się schować przed rodzicami? Nowy poziom świętowania Halloween?- Nie znałem zasad tej zabawy, ale nigdy nie słyszałem, by dzieci chowały się przed dorosłymi. -Może to jakaś nowa moda? Jakiś quest, który podłapali w sieci?. –nie miałem czasu jednak poważniej się nad tym zastanowić, bo za oknem pojawił się czerwony łeb pokemona. Zrozumiałem, że ten chce zabrać mnie ze sobą. Usadowiłem się na grzbiecie węża i wzbiliśmy się w powietrze. Kilka minut mknęliśmy w zawrotnym tempie. Czułem pod palcami, że mój towarzysz jest bardzo zdenerwowany i chce jak najszybciej dotrzeć na miejsce. Po kilku minutach zaczęliśmy zniżać lot. Jeszcze nie potrafiłem rozpoznać dokąd dolecieliśmy. Po chwili zobaczyłem klasztor, a obok olbrzymi amfiteatr. -Góra Świętej Anny? Co my tu robimy? Pokemon wylądował na obrzeżach amfiteatru, tuż przy lesie. Kiedy oczy przestały łzawić po locie, zauważyłem przy scenie sporo osób. -Na przedstawienie mnie przywiozłaś, czy co?- spojrzałem na pokemona z wyrzutem. Ten warknął i ruchem głowy wskazał na scenę. Trzeba było wytężyć wzrok i obraz stawał się coraz wyraźniejszy. Na scenie znajdowało się kilkadziesiąt dzieci, a pod nią około stu dorosłych ludzi. Ludzi?? Aż przetarłem oczy ze zdziwienia: to nie byli ludzie. Niby tak wyglądali, ale coś jednak było w nich nieludzkiego. Zobaczyłem kilkanaście młodych kobiet ubranych na biało, kilkunastu dziwnych facetów z wielkimi głowami, zobaczyłem w końcu sąsiada „spod piątki”. A obok kilkunastu jemu podobnych. Jeśli ktoś mówi, że komuś serce stanęło w gardle, to właśnie tak się poczułem. Patrzyłem na coś, co nie istnieje, na coś o czym słyszałem tylko w opowieściach sprzed lat. Widziałem całą grupę śląskich potworów: południce, nocnice, podciepy, szczigi czy diobły. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że na dole jest jasno. Tak, byli też fojermany. Zdałem sobie też sprawę, że sąsiad w czerwonej czapce to zwykły utopiec. Co robić? Rzucić się na ratunek, czy uciekać? Dzwonić po policję, czy po księdza? Zakręciło mi się w głowie, że o mało nie runąłem w przepaść. Na szczęście pokemon był szybszy i przewidział co się stanie. Złapał zębami za ubranie i przeniósł w stronę lasu. -Co robimy? Trzeba ratować te dzieci!- spojrzałem na pokemona. Ten mruknął w odpowiedzi i wskazał łbem na brzeg lasu. Zza drzew zaczęły pojawiać się stworki jak w japońskich bajkach. Dziesiątki, setki pokemonów. Wraz z nimi ludzie, ich trenerzy, opiekunowie, przyjaciele. Stworzenia zebrały się w jednym miejscu i zaczęły się ze sobą… naradzać. Ludzie stanęli obok nie końca wiedząc jak się zachować. -O co w ogóle chodzi?-zapytał jeden z trenerów. -Śląskie potwory porwały grupkę dzieci i teraz trzymają je na dole. -Ale jak potwory? I co mogą im zrobić?-zapytała dziewczyna, której pikachu właśnie odbiegł w kierunku innych pokemonów. -Lepiej byś nie wiedziała co mogą zrobić.-powiedziałem z rozgoryczeniem.-A skąd się wzięły? Zawsze istniały w historiach, opowiadaniach, bajkach. Teraz, kiedy coraz częściej świętuje się Halloween, nabrały mocy i ożyły, niestety. Pokemony chyba podjęły jakąś decyzje, ponieważ wróciły do opiekunów i zaczęły… spychać ich do lasu. -O co im chodzi?- zapytał jeden z trenerów. -Chyba dają nam do zrozumienia, że nie ma tu dla nas miejsca. Chcą załatwić to same. Widać, kto tak naprawdę tu rządzi. Ponieważ trenerzy to ludzie rozumiejący swoich towarzyszy, nie protestowali i wykonywali polecenia. Nie byliby jednak sobą, gdyby po chwili nie wrócili na brzeg amfiteatru, by obserwować sytuację. Pokemony podzieliły się na dwie grupy: te większe zaczęły schodzić w dół po schodach lub wzlatywały i lądowały tuż przy scenie. Robiły przy tym mnóstwo hałasu i zamieszania, by zwrócić na siebie jak największą uwagę. Bowiem druga grupa, malutkie sympatyczne stworzonka przekradały się wzdłuż ściany lasy, zsuwały się po zboczu od strony pomnika i starały się dotrzeć do dzieci, by wziąć je w opiekę. Dzieci były przerażone i nie wiadomo było jak zareagują na to, co miało za chwilę nastąpić. Na wielką bitwę. Maluchy dotarły na miejsce. Nie bez problemów. Okazało się, że te małe, milutkie stworki potrafią być też groźne. Posypały się iskry, polała woda, ale dzieci były bezpieczne. Za chwilę rozległ się cichy delikatny śpiew, który je powoli usypiał. Maszkary natomiast ruszyły do ataku na schodzące w dół pokemony. Połednice rzucały się do duszenia, fojermany ciskali płomieniami, utopce rzucały się do nóg, ale pokemony parły do przodu. Żadna ze stron nie potrafiła jednak zdobyć znaczącej przewagi. W końcu jeden ze smoków zaatakował olbrzymią postać z długą brodą, która ewidentnie dowodziła strachami. Od tej chwili walka toczyła się już szybko i po myśli ludzi i pokemonów. Po kilku minutach było po wszystkim. Dzieci bezpieczne, pokemony zwycięskie, a potwory zniknęły z powierzchni ziemi. -Co to było, to z brodą?-zapytał jeden z trenerów, który widać, dość mocno przeżywał to, co się wydarzyło. -Skarbek. -Skarbek?? Znaczy Skarbnik? Przecież to dobry duch kopalni. Zawsze pomaga górnikom, ratuje ich przed zawaleniem ziemi.- mimo drżących ust potrafił wypowiedzieć tak długie zdanie. -Ja, do Wos Skarbek to tyn gryfny starzik, kery pomogo hajerom, dowo im gelt, złoto, abo pokazuje kaj je wōngel. Ale Skarbek pierwyj boł ôszkliwym pieronym, kery poradzi napochać. Zalywoł chodniki, bezmaś nawet pora grubiorzy pominyło kej na onego wejrzeli. –nawet nie zorientowałem się kiedy przeszedłem na śląski, ale mój rozmówca, chyba też tego nie zauważył. Za dużo emocji. -Szpyndlik, mom w zocy Twojigo pokemona. Załatwił tego Skarbnika na cacy. Potem poszło już gładko. –pogratulowałem. Trener, dumny ze swojego arceusa, sprawdzał czy nic mu się nie stało. Ludzie powoli schodzili na dół do swoich pokemonów. Te otrząsnęły się po walce i czekały na swoich towarzyszy. Niektóre z nich już wzięły się za odstawianie do domów uprowadzonych dzieci. Wszystko toczyło się szybko i sprawnie. Po kilku minutach nikt nie zorientowałby się, że w amfiteatrze odbyło się takie 'przedstawienie". Dziwić mogłaby tylko spora ilość młodych ludzi i dziwacznie wyglądających stworzeń. Z każdą chwilą było ich mniej i mniej. Poczekałem aż wszyscy trenerzy udadzą się w drogę i też spokojnie mogliśmy wrócić do domu. Padłem na łóżko i chyba, momentalnie, usnąłem. Obudziło mnie stukanie za oknem. Przez przymknięte oczy zobaczyłem jakąś paskudną gębę świecącą dziwacznym płomieniem. Po takim dniu prawie wpadłem w panikę, że cała walka na nic, że potwory nie zniknęły. Tysiąc myśli przeszło mi przez głowę. Nie zdążyłem krzyknąć ze strachu tylko dlatego, że mnie sparaliżowało. Po chwili jednak do mieszkania wsunął się łeb pokemona, który trzymał w pysku płonącą halloweenową dynię. Po prostu pokemon postanowił mnie nastraszyć. -Wariatka, moja jedyna Wariatka. Ale proszę oszczędź mi dzisiaj takich emocji.- powiedziałem ze wzruszeniem w głosie, głaskając czerwony łeb. Byłem jednak spokojny, bo skoro pokemon świętuje Halloween, to znaczy, że wszystkie dzieci są bezpieczne. /ziut PG/
  6. ziut19

    Ranking.

    Szanowny Adminie, Szanowni Gracze. Może to wyglądać jak reakcja no to co wydarzyło się wczoraj/dzisiaj, ale już jakiś czas chodzi mi po głowie jak wiele znaczy dla niektórych magiczna pozycja Top1 (oczywiście każdy ma swój top, może to być Top10, Top100, Top200 itd.). Wielu graczy chwali się na czacie osiągając konkretną pozycję. Sam zrobiłem to, awansując do Top100 A ponieważ gra daje możliwość praktycznie bez żadnego wysiłku w kilka sekund stać się "najlepszym" graczem w rankingu, dlatego, być może, dochodzi do nadużyć. Albo inaczej: wydaje mi się, że demotywująco na graczy wpływa sytuacja kiedy ktoś nagle z minuty na minutę staje się graczem lepszym o 50, 100 czy 1000 pozycji. Uważam, że każdy na swój ranking powinien zapracować. Dlatego wnoszę, by wiodącym rankingiem był ranking gracza, a nie towarzysza. Z obecnie istniejących najrozsądniejszy wydaje się ranking trenera, ale to pozostawiam do dyskusji. Ranking towarzyszy, oczywiście niech zostanie, bo każdy z nas chce mieć jak najsilniejszego pokemona. Niech on jednak nie będzie wyznacznikiem umiejętności gracza. Wiadomo przecież, że bez odpowiednio silnego towarzysza nie pokonamy trenerów, nie zrobimy wyzwań czy nie ubijemy konkretnych pokemonów. Plus: umiejętność gracza decyduje o rankingu, każdy gracz pojawi się w rankingu tylko raz, większa przejrzystość, w przypadku sprzedaży pokemona nie spadniesz w rankingu. Minus: brak możliwości szybkiego awansu
  7. 1. Trochę rozumiem założenie, bo niektóre ewolucje są naprawdę nieudane. Mnie samego szlag trafia jak widzę pupitara, ale nie sądzę, by należało tworzyć coś, czego nie było w żadnej grze związanej z pokemonami. To tworzenie czegoś na siłę. Jest mnóstwo czasu, by podjąć decyzję czy chce się ewoluować pokemona, czy nie. Więc jestem przeciw, głównie dlatego, że byłoby to zaprzeczenie dotychczasowemu schematowi. 2. W ogóle nie rozumiem takiej potrzeby. W czym niby ma być lepszy pokemon na lvlu 80 od tego na 81., 90., czy 100.? Dla mnie to jakiś absurdalny pomysł, więc jestem przeciw. 3. I tu jest jedyny pomysł godny uwagi. Jak najbardziej takie rozwiązanie byłoby całkiem użyteczne. Jednak uważam, że w grze w której nie są nawet uwzględnione wszystkie typy występujące w świecie pokemonów, domaganie się podwójnych typów, a co więcej możliwości żonglowania tymi typami (bo nie ma ani słowa, że zmiana miałaby być jednorazowa) jest chyba jedynie pobożnym życzeniem. I tylko z tego powodu, że uważam pomysł za niewykonalny nie mogę zagłosować na tak, chociaż popieram w całej rozciągłości.
  8. ziut19

    Sale i odznaki - na nowo

    OK. Tylko jedno ale: Ty swoją propozycję odnosisz do obecnego układu w grze. A ten układ musiałby się zmienić. Jeśli w każdym regionie masz ekspic nowego poka (już mniej istotne do jakiego poziomu), to nie może być tak, że np. w Kalos pokemony zaczną się od 150 lvla. Wszędzie musiałyby być pokemony na 5, 10, 20 itd lvlu. Wtedy wszystkie sale mogłyby mieć podobne poziomy (przynajmniej te początkowe) i wyekspienie poka np.. do 100 czy 200 lvl pozwalałoby zdobyć 3,4 odznaki.
  9. ziut19

    Sale i odznaki - na nowo

    Z tego co gdzieś przeczytałem kiedyś był w ogóle pomysł, by w danym regionie była konieczność walczenia pokemonem z danego regionu. A jeśli uwazasz, ze to za wysoko, to niech ta czwarta sala kończy się powiedzmy na lvlu 200. Taki można wbić samymi orzechami. Bo w Twoim pomyśle w Kalos trzeba będzie ekspic poka, by zdobyć JEDNĄ odznakę. Naprawdę uważasz, że to bardziej sensowne niż ekspienie do 200-300 by zdobyć cztery?
  10. ziut19

    Sale i odznaki - na nowo

    A ja utrudniłbym jeszcze bardziej. W każdym regionie pierwsze cztery sale pokemonem z regionu. Jak ktoś nie chce ekspić, nie będzie miał odznaki. Poza tym nie przesadzajmy, odznaki akurat można robić tym samym pokemonem, nie tak jak wyzwania. Więc pojawi się kilka na serwie i ruszy targowisko kupno/sprzedaż.
  11. ziut pokegra 1:2 zwycięstwo Francji
  12. ziut19

    MŚ 2018: Belgia - Anglia

    ziut pokegra 1:2 zwycięstwo Anglii
  13. ziut19

    Propozycja

    Takie propozycje już padały i były odrzucane. Chociaż sam byłbym jak najbardziej za krótszymi klepkami. No nic trzeba sobie radzić esencjami, czy innymi proszkami czasowymi i jagodami.
  14. Ziut pokegra 1:2 zwycięstwo Anglii
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Przeglądając tą stronę akceptujesz naszą politykę prywatności. Przeczytaj więcej: Polityka prywatności