Skocz do zawartości
Centrum gier Lion Project
Parlaxi

Konkurs zimowy

Rekomendowane odpowiedzi

"Pewnej mroźnej i śnieżnej niedzieli tuż po świętach... Och, nie! Przed świętami!
...przyjaciele przy stole siedzieli i raczyli się herbatniczkami.

I choć herbatniczki były wyjątkowo chrupiące i pyszne, Puchatek zapragnął pobawić się na śniegu."


Jest to konkurs wspólny dla Graczy PG i DG - i dla każdej grupy Uczestników są przewidziane nagrody! :)

Uczestnicy konkursu będą mieli do wyboru:
a ) stworzyć obrazek używając dowolnej techniki (rysowanie, malowanie, wyklejanie, wydzieranie, quilling, haftowanie itp) przedstawiający Waszych ulubieńców w zabawie na śniegu,
b ) napisać krótkie opowiadanie lub wiersz, w którym opiszecie zimową zabawę lub min. jedną przygodę z Waszym stworzeniem w roli głównej,
c ) zrobić zdjęcie zimowych harców Waszego pupila  - o ile będzie śnieg w tym roku ;) (wyłącznie dla Graczy DG - chyba, że posiadacie żywego pokemona ;) ) Wymagane jest ustawienie datownika.

W pracy konkursowej główną rolę ma odgrywać wybrany przez Was pupil (pokemon lub pies) oraz śnieg :)

Jeden Gracz może złożyć tylko jedną pracę - nawet, jeśli Gracz gra w obie gry, może złożyć tylko jedną pracę: albo opartą o świat PG, albo o DG. Prace wspólne nie staną na podium, bowiem nagroda nie będzie do podziału.

UWAGA! Osoby, które bawią się w naruszanie regulaminu (multikonta) są proszone o zdecydowanie się na jedno konto i jedną pracę. Próby oszustwa będą niestety nagradzane inaczej..

Rozpoczęcie konkursu: 01.12.2016
Zakończenie konkursu: 20.12.2016
Rozstrzygnięcie konkursu: 24.12.2016

Sposób składania prac: jako załącznik w poście tutaj, w tym wątku, żadnych linków do serwerów zewnętrznych.
Sposób głosowania na prace Uczestników: poprzez kliknięcie "lubię to". W tym konkursie Wasze głosy będą miały bardzo duże znaczenie, jednakże każda praca będzie przechodziła surową ocenę wg klucza oceniania w gronie Jury. Dlatego postarajcie się, by Wasze prace były staranne. Nagrody są warte tej odrobiny wysiłku :)

Prace należy podpisać nickiem z Gry.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nadeszła ostra zima, mój pokemon był zamarznięty. Przytuliłem go do siebie i próbowałem go rozgrzać. Rozpaliłem kominek, mój pokemon dochodził do siebie. Zrobiłem mu ciepłą zupę i chętnie po chlipał. Nazajutrz był wypoczęty, a ja uśmiechnięty. Ubraliśmy się ciepło i poszliśmy na spacer. Zaczęło  prószyć. Mój pokemon, był uśmiechnięty i ja także. Bawiliśmy się śniegiem, rzucaliśmy się nim. Było bardzo wesoło nam. Po całym dniu, byliśmy zmęczeni. Ja chociaż zmęczony, ale zrobiłem ciepłą herbatkę z miodem i z cytryną i razem z pokemonem napiliśmy się. Nagle nadeszła noc, a za oknem padał śnieg. Już próbowałem wstać a tu już koniec wspaniałego opowiadania. No cóż L

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Opowiadanie

Venusaur  biegnąc przez polane zauważył puchaty śnieg rzucił się w śnieg .Zaczęło robić się coraz zimniej i coraz więcej śniegu spadało Venusaur został cały przysypany śniegiem próbował wyjść z krainy śniegu zobaczył światełko w tunelu szedł do niego bo biegnąć nie mógł idąc wpadł do dziury. siedział tam przez jakiś czas nagle w dziurę patrzały rożne zimowe pokemony przekazał im że chce się wydostać z dziury one mu pomogły i kazały mu iść do ich króla .gdy już byli na miejscu pojawił się Articuno  zdziwiony Venusaur chciał uciec nagle Articuno powiedział by go stąd wygonili Venusaur szybko przez tunel uciekł i wyszedł na polana i szybkim krokiem do ogrodu Trenera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nadeszła zima, figlów lawina,

Pokemon radosny, lecz troszkę zazdrosny,

Gdyż śniegiem zdumiony, został przyjaciel odstawiony,

Jednak już opamiętany, pędzę z nim do zabawy,

 

Oberwałem śnieżką w twarz, już szykuje rewanż,

Wziąłem w rękę kulkę, próbowałem trafić w buźkę

Niestety mój cel nie jest doskonały, i jakieś dzieci na mnie gwizdały,

Nie zważając na kpiny z ich strony, rzucałem w rattaty ogon ogolony,

 

Gdy w końcu trafiłem, zwycięski gest zrobiłem,

Szczurek zasmucony, szedł do mnie znużony,

Doszedł zawiedziony, lecz powiedział zadowolny

Dawaj wypożyczmy meleksa, i pojedzmy nim na kebsa!

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Viena

Ulepimy dziś bałwana? no chodź zrobimy to! czyli eevee i przyjaciele

Nick: Viena

15356988_1149521498416577_1431634486_n.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Z rana mój pikachu zaczyna skakać z kąta do kąta ,

Więc wiedziałem że zaczyna się zima wszędzie biało jak w lodówce

Jem śniadanie i wychodzę z nerwów pok mój zwariował że rozsadził jedną ze ścian

Gdy już wyśliśmy gramy w śnieżki i zaczyna się zabawa

Już od chwili czułem że zacznie podać a tu nagle zamieć 

Biegnę do domu i wskakuję pod pieżynę i kołdrę więc zabawa się już kończy 

Narazie!!

Mój nick to shagi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość Perła

Sypią płatki snieżek pada,
A Dedennek kurtę wkłada.
O nie, biedny mały smuci się,
Gdzie jego czapeczka podziała się.

Siedzi Piplup już na grzędzie, 
Gdy bałwany lepią wszędzie.
Cały jest wstrząsnięty, 
Że basenik zamarznięty.
Przyszedł Charek mu z pomocą, 
Ogrzał basenik swą mocą.

Jechała na sankach Eeveego wesoła gromadka,
Buch w zaspe to dopiero wpadka.
Eevee szybciutko sie pozbierały, 
Sanki wciągnęły i dalej hasały.

A Denennek dalej płacze,
Czapki szuka z mrozu skacze.

Ferow szuka czapki tej zawzięcie, 
Obsypany cały będzie.

Leciał Fearow drogę całą
A śnieżycy jest nie mało.
Zwołał kumpli lecą razem.
Czapeczkę w końcu dorwali,
Do Dedenne na piechotkę człapali.

Podziekował, przeskoczył zaspę,
A moze dwie i już Dedennek
Z Metapotkiem bawić się chcę.

Metapotek tu się kręci,
Do zabawy wszystkich nęci.
Nawet legi się skusiły,
Do zabawy dołączyły.

Unown hasa juz po śniegu
A Deoxysik za nim w biegu.

Chicorita śnieżka rzuca,
Obok w śniegu Pichu kuca.
Pichu się śmieje, 
Gdy Chicorita szaleje.

Dostał Unown śnieżką w oko,
Więc nie patrzy już szeroko.
Leci Chicorita z drogi,
Za nią Deoxys srogi.

Jedzie Starmie już po lodzie,
Bo szaleństwo dalej w modzie.

A Scytherek ostrzem macha, 
Kostki lodu nam pociacha.
Łapie Nido kostki w locie 
I juz po kłopocie.
Tak iglo wnet powstało, 
Gdy Nido ze Scytherkiem hasało. 

Teraz Hitmontopka tura, 
Miota snieżkami jak armatnia kula, 
Bo taka jego natura.
Blastoise armatki czyści swe, 
Zły dziadek mróz przymroził je.
Gorszy nie będzie nie o nie, 
wystrzeli śnieżke a może dwie, któż to wie.

Metapotek śnieżką rzuca, tu i tam,
Bałwanka nie chce lepić sam.
Trzy kule a może dwie, 
Vulpix bałwanka lepic też chce.
Lecz snieżek w łapkach,
Topi mu się.

Metapotek w śniegu z 
Dedennkiem i resztą harcuje,
Bo to go raduje.

A gdzie czapka złota była,
Tego, ferajna Fearowa nie zdradziła.

Koniec harców, fajnie było,
Ale wszystkich już zmroziło.
Poszły więc poki nad ognicho,
I jest już cicho.
----------------------------------------------
Mam nadzieje ze na nie jednej twarzy wierszyk wywoła uśmiech :)

W zimowym wieszyku na poprawe humoru 
wystapili: Shiny Metapod,Dedenne,Piplup,Charizard,
Eevee i jego ewolucje(jako wesoła gromadka),Ferow,Unown,
Deoyxs,Chicorita,Pichu,Starmie,Scyther,
Nidoking( jako Nido),Hitmontop, Blastoise i Vulpix

Gdy Ci smutno gdy Ci zle zerknij na forum wierszyk przeczytaj ten.

Troszke rymu, troszke taktu, wyskoczyło pichu z kontaktu :D

Perla spać nie mogła w nocy, rym skleciła po północy,
I choć troszkę się wstydziła, wierszyk Wam wrzuciła :)

Nick w grze: Perla( chyba oczywiste;p)
ps. jeśli ominęłam jakaś literówkę to koniecznie dajcie znać :P
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

- ♪ Ulepimy bałwana, śniegowego bałwana, czekaliśmy tu na niego cały rok.. ♫

Co to „rok”, co to „bałwan” ? Co ta moja pani robi? Śpiewa? Teraz? Teraz to trzeba wyjść z mną na spacer hau, hau! No już, wkładaj buty, kurtkę, czapkę i szalik. Mi szybciutko zakładaj obrożę, bierz smycz i idziemy hau, hau! O tak! Hau-hau-hau! Wychodzimy, wychodzimy!
Zaraz, zaraz co to takie dziwne leci z góry? Nie da się tego złapać do pyska? Nie da! Znika!

- Patrz, Balbinko, pada śnieg!

Co? Co mówisz? Co to „śnieg”? Nic takiego nie znam...to takie jakieś puszyste i zimne...coś mi się kojarzy w łebku, że powinnam to znać, ale chyba pamięć mam jakąś kiepską...Najlepiej zapamiętuję smak przysmaczków, które dostaję od mojej Pani, gdy jest zadowolona, że chce mi się dać łapę, leżeć lub iść przy nodze. Takie tam drobiazgi.
Jak dużo tu tego...no...śniegu! Wskoczę na to, zobaczymy, czy zniknie, jak te małe w pysku.
Wskoczyłam, ale...chwila, moment, co jest ?! Wszędzie biało! Gdzie ja jestem? Nic nie widzę! Moja Pani! Gdzie ty jesteś?! Chcę stąd wyjść! Ratuj, raaatuuuj, hau, hau, hau!
Co za ulga...znów ją widzę...Udało mi się wydostać z tej białej góry.
Ale co ty robisz? Jakieś kule...? A tu obok to jest...pies?

-Balbinko, zobacz, jakiego bałwana ulepiłam. Nawet udało mi się ulepić też psa,

To jest...bałwan? Co to znaczy? Dziwne słowo. A czy on jest do zjedzenia?
E, nieważne, przy nim stoi piękny pies...Muszę powęszyć koło niego, może nawet z nim poszczekam hau, hau! Hej, kolego umiesz szczekać? Pobiegniemy do tego drzewa? Czemu wcale się nie ruszasz?
O, on milczy...on jest...zimny...zamiast nosa ma węgielek, a ogonek ma z patyka.
Już rozumiem to taka zabawa, to jest ulepione z tego białego śniegu. To bałwan! Ze mnie chyba też...
Hau-hau-hau, czemu rzucasz we mnie kulki ?

- Balbinko, bawimy się w śnieżki?

Czekaj, zaraz ci pokażę! Biegam, skaczę, merdam ogonem i szczekam. Próbuję łapać te śnieżne kulki. Obie jesteśmy obsypane śniegiem. Hau- hau- hau! Moja Pani się śmieje. Jest wesoło! Jest psijemnie! Pani mnie przytula i mówi:

- Dobrze, Balbinko, że jesteś...

Hau- hau- hau! Dobra ta moja Pani hau-hau-hau!

:) DG - nickname  (opowiadała: sunia Balbina) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

 

* * * * * ** * ** * *** * * * * *

Korona Stworzenia -Zapiski -

Wers 1 Akapit 463 Adnotacja 46792815

Czas... 18:04-20:23.... „Wyzwanie”

** ** * ** * * * * * *

Śniegu po kolona, Śniegu po sam pas

Zaśnieżone drzewa, W śniegu cały las

Z pochodniami naprzód, Chodźmy już

Przy katedrze stoi, Białej nocy stróż

Zakopany w śniegu, Stoi wielki tam

Przed wrotami stoi, Stoi całkiem sam

W ręce lśniący srebrny trzyma miecz

Nie odwracaj się Nie patrz wstecz!

Pod nogami jego, Woda się rozlewa

Zaśnieżona droga, Zasypane drzewa

A oblicze jego, Poważne wręcz starcze

W dłoni swojej silnej, Dzierży wielką tarcze

Zbroja zardzewiała, Ognia szybko daj

Zasypane wszystko, Zaśnieżony kraj

** * * * * ** * * ** * * * * *

Śniegu po kolana, Śniegu po sam pas

Z nieba sypie śniegiem, Sypie cały czas

Z pochodniami chodźmy, Dzisiaj tak

Naprzód w noc, Ruszaj na mój znak

Do białej nocy, Starego pomnika

Do stóp wiecznego, Białego strażnika

Co to jest? Woda pod nogami?

Uważaj Ren! Nie jesteśmy sami

Gdzie zniknął strażnik nocy Biały?

Stał tam w śniegu, Cały zakopany”

A katedra pulsuje, W srebra blasku

Mamy kłopoty, Jesteśmy w potrzasku

Nie zatrzymuj się, Przymarzniesz do śniegu!

Walczyć z nim musimy, Uderzymy w biegu”

** * * * ** * * ** * * * * * * * * * * *  *

Śniegu po kolana, Śniegu po sam pas

Woda pod stopami, Chce przymrozić nas

Z pochodniami szybko, Uciekajmy już

Bo nas goni wielki, Białej nocy stróż

Zamach wziął i ciął mieczem powietrze

Ren się przewcił,Żyjesz Ren jeszcze?!”

Kopytka przymarzły, Szybko mu do śniegu

On nas pozabija w tym trwającym biegu”!

Już kolejne cięcie, Miecza z nieba leci

Coraz więcej śniegu, Śniegu w tej zamieci

Uciekaj!! Miecz wbija się obok Stantlera

Tarcza Cię rozgniecie!! Jasna.... Uwagę odbiera

Zostaw Ren-a!! Kamień w hełm uderza

W zardzewiałą przyłbice, Białego pancerza

* * * * * * ** * * * * * * * * * * * *

Śniegu po kolana, Śniegu po sam pas

Miecz nad głową śwista, A przed nami las

Pochodnie wyrzućmy, By nie znalazł nas

Gdy nas będzie szukał, Zdodziemy czas

Katedra rozświetla, Śnieg aż oczy bolą

Posypcie ten śnieg, Posypcie go solą!

Mieczem drzewa ścina, W dzikim ryku szale

Na przeżycie nocy, Szansy nam nie daje

I to jemu mieliśmy, Złożyć Ren pokłony?”

Nie!! By sobie biegać!! Coś taki zdziwiony?

Kto wymyślił całą, przygodę w lesie

Wiedziałem!! Nic dobrego nam to nie przyniesie”

Sypie ciągle śniegiem, Sypie śniegiem z nieba

Śniegu przestań w końcu, Ciebie tu nie trzeba!!

* ** * * * * * *** * * * * * * * * ** * * * *

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

Śniegu po sam pas, Śniegu po ramiona

Pochodnie zgubione, Cała noc stracona

Szalejący strażnik, Z mieczem w wielkiej dłoni

Stantlera z trenerem, Po śniegu wciąż goni

Zatrzymał się Ren, Przyzwał chmury grzmiące

ysnęło na niebie „Walcz ze mną na łące!!!”

I stanął naprzeciw, W postawie tyrana

zagrzmiała w głosie, Calutka polana

Jestem Władcą Piorunów! ka samego Boga

Złóż mi pokłon, Na kolana!! zaśnieżona droga...

Stróż ryknął śmiechem, I mieczem celuje

Lodowym pociskiem, Zrobił w śniegu dziurę

Ren odskoczył, Postawę obroną przybiera

Kolejne uderzenie, Rogami silnymi odpiera

Odepchnął strażnika, I zuchwale krzyknął

Jak śmiesz!” I jak stał w śniegu, Tak zniknął

** * ** ** ** * * * * * * * * * * *

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * 

Śniegu po sam pas, Śniegu po ramiona

A pochodnia płonie, Leży porzucona

Strażnik zaskoczony, Tarczą się osłania

A na niej widnieje, Kryształowa łania

Nie wie co się święci, Nie wie co szykuje

Piorun w czarnych chmurach, Właśnie się gotuje

I uderzy celnie, Z elektryczna mocą

Aż ze strachu ręce.... Strażnikowi spocą

Błyśnie, Zagrzmi, Piorun spadnie z nieba

Uderzy, Rozerwie, Wszystkie w śniegu drzewa

Niech to!!!” Stróż dzielnie się broni

Na kolana mówię!!” Chyba się nie skłoni

Śmiechem strażnik parsknie, A wiatr go rozniesie

W śnieżną atmosferę, W zaśnieżonym lesie

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

* * ** * *** ***** * ** ****** * * ** **

Śniegu po sam pas, Śniegu po ramiona

Pochodnia na śniegu, Prawie wygaszona

Ty mały jelonku, Nie masz mocy wcale

Dla odmiany tarczą, Dzisiaj Cię rozwalę

A potem rozgniotę, Małego robaka

Twojego trenera, Co się chowa w krzakach

Na mnie rękę podnosisz?! NA MNIE?!! Niewolniku!

Będziesz błagał o litość! W cierpieniu i krzyku!!

Padnij na kolana, Przed piorunów Bogiem!!!”

Nie złożę pokłonu!! Przed stanlerem, Wrogiem!

I skończ tę farsę, Gdyż jesteś już śmieszny

Potulny jak baran!!” „Jestem niebezpieczny!!”

Stróż tarcze poprawia, Miecz ogromny ściska

Z chmur lecą pioruny, Coraz bardziej błyska

Grzmi cala polana, Śnieg uparcie... pada

Śniegu wciąż przybywa, Taka śniegu wada...

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

** * * ********* * ** ******** * * * * ** 

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

Śniegu po ramiona Śnieg zasypie nas

Śniegu przestań sypać, Zatrzymajmy czas

A pochodnia zgasła, W zaśnieżonym lesie

Trener jej nie znajdzie, Stantler nie przyniesie

Ren zamyka oczy, Skupia się na śniegu

Strażnik już go mierzy, W błyskawicy biegu

Zrobił szybki unik, Nie czuł cięcia wcale

Stróż się potknął, W śnieg wpada niedbale

Ren wykorzysta chwile, Tej jego niemocy

Strażnik nie nadarzy... Nie wezwie pomocy

Uderzenie Pioruna” Rozkaz trener wydaje

I na dwóch kopytkach, Statler dęba staje

Pioruny lecą z nieba, I w Rena trafiają

Energie żywiołów, W rogach odnawiają

Uderza z wielką, Swoją mocą, W niego

Tak to się robi!! Wielki mój kolego!!”

Otwiera oczy, Iskry sypią się w mroku

Tak się walczy!! Teraz mi dotrzymaj kroku!!

I ruszył galopem, Szybciej niż błyskawica

Jestem władcą piorunów, Moja moc zachwyca!!

**** ********* ** * * * * ************ *

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

Śniegu po ramiona, Śnieg zasypie nas

Pochodnia po śniegiem, Pod śniegiem już las

Strażnik białej nocy, Pod śniegiem już leży

Pod śniegiem katedra, A śnieg wyżej mierzy

Jestem bogiem! Władca Boski! Elektryczny!”

Ren jak dla mnie.. Jesteś iście fantastyczny!!”

Iskry złote sypią, Dumnie się z poroża

A nad nimi, Ponad śniegiem, Lśniąca zorza

Rozgoniła ciemne chmury, A katedra zgasła

Pod ciężarem śniegu, Gałąź nagle trzasła

Wracajmy do domu, Dosyć mam tej walki

Chce się napić mleka, I posłuchać bajki!!”

Wracajmy do domu, Bo nas śnieg zasypie

Wracajmy do domu, Nie dajmy się grypie...”

A śnieg wciąż sypie, I sypał w ich drodze

I zasypał ślady.... Puściły mu wodze....

********* *** ******* ***** * * * * * * *****

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

Śnieg zasypie nas, Śnieg już wszędzie jest

Tylko śnieg już został... Taki śnieżny gest

Stantler zasypany, W śniegu sam już leżę

Zasypane mury, Śniegu ponad wieżę

Korony Stworzenia, Wzniesionej nad światem

Zima śniegiem sypie i popędza batem...

Nie wiem kogo... Śnieg już przykrył wszystko

Nawet do was dotrze... jest już bardzo blisko

*** **** *** *** ** * * * * * ** * * ** *

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

Śnieg już wszędzie jest, Śnieg jest wszędzie już

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * *

**** ** ** * * * ** * * ** * ** * * * * **

Śnieg jest obok was... ? ** * **** * ** *** *

*** ** * * * ** * ** ** * ** ** * * * * * *

* * * * * * ** * * ****** ** *czy to....* * *

***********************************

*************Śniegu Stróż?**********

***********************************

 

Z wyrazami szacunku Groszek Zielony

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość krasnolud

Z datą wczorajszą xdd

 

 

1481359958037.jpg

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi

Nadeszła zima i spadł pierwszy śnieg. Był to znak, że zbliżają się święta i to wielkimi krokami. W podróży po tytuł Mistrza Pokemonów, niestety traci się poczucie czasu, a zwłaszcza kiedy nocuje się w lasach i na polanach, jedynie po zmieniających się porach roku można zgadywać jaki jest miesiąc. Gass był w połowie swojej podróży po Kanto i miał już cztery z ośmiu odznak Ligi Indygo. Jednak, gdy zobaczył, że otoczenie zmienia się z jesiennego na zimowe, postanowił wrócić do Alabastii, by spędzić święta z rodziną i swoimi pokemonami, które przebywają u profesora Oaka.

- Charizard wybieram Cię! - powiedział Gass, po czym dodał, wsiadając na grzbiet swojego pokemona: - Charizard wiem, że jesteśmy już w połowie drogi do Błękitnej Ligi, ale do rozgrywek jeszcze daleko i mamy sporo czasu na uzbieranie brakujących czterech odznak, co ty na to, aby odwiedzić naszych przyjaciół u profesora i spędzić święta w domu z rodziną?

Charizard wyraził swój entuzjazm głośnym ryknięciem, po czym wzbił się w powietrze i ruszył w stronę Alabastii.

- I to mi się podoba! Wracamy do domu! - Zawołał Gass. Na grzbiecie Charizarda podróż trwała o wiele krócej. Po chwili okazało się, że widać już z wysoka Alabastię. Charizard wylądował mocno na samym środku murawy, w laboratorium profesora Oaka, po której beztrosko biegały i bawiły się pokemony różnych trenerów.

- O, Gass, co za niespodzianka. Usłyszałem głośne tąpnięcie w ziemię, więc przyszedłem sprawdzić co to. - powiedział profesor, idąc w kierunku Gassa i Charizarda, a obok niego szedł jego asystent i przyjaciel Tracy, który był obserwatorem pokemonów.

- Cześć Gass, co Cię tutaj sprowadza?

- Hej Tracy, witaj profesorze. Widzicie, w Kanto spadł pierwszy śnieg, a to znak, że zbliża się gwiazdka, pomyślałem sobie, że spędzę ją tutaj, z rodziną i moimi pokemonami. Mam już cztery odznaki, więc niedużo mi brakuje, mam czas.

- To wspaniały pomysł. - oświadczył profesor. - Pójdę i zorganizuję jakiś wspólny obiad, pewnie musisz być głodny po takiej podroży. Dla twoich pokemonów także się coś znajdzie.

- A ja pobiegnę i przyprowadzę twoich rodziców Gass, na pewno będzie im miło jak wspólnie dzisiaj zjemy w laboratorium profesora. - powiedział Tracy, po czym oddalił się.

- Dziękuję wam. - powiedział Gass, po czym wypuścił resztę swoich pokemonów, a sam udał się za profesorem w stronę budynku. Śnieg natomiast nabierał na sile i po chwili zrobiło się biało wokół. A wszystkie pokemony Gassa zaczęły się radośnie bawić w białym puchu, podczas gdy Gass, jego rodzice, profesor i Tracy byli zajęci obiadem i rozmowami o podróży Gassa.

Charizard i Magmortar jak zwykle ze sobą rywalizowali, tym razem w "zawodach" polegających na tym, który z nich stopi więcej śniegu różnymi atakami. Pokemony typu robaczego, a w przypadku Gassa były to Butterfree i Beedrill jak i Cascoon i Paras nie lubiły zimna i śniegu, dlatego pochowały się z powrotem do swoich pokeballi, lecz jedynie Scyther był wyjątkiem i wraz ze Scytherem Tracy'ego rywalizował, który z nich przy pomocy swoich zdolności, zrobi ze śniegu i lodu lepszą lodową rzeźbę. W tym czasie Pidgey, Spearow i Farfetch robili podniebne wyścigi, by sprawdzić swoją wytrzymałość, na trudne, śnieżne warunki. Nidorina i Nidorino gdzieś zniknęli, pewnie po to, by się sobą nacieszyć w samotności, a natomiast Ekans i Rattata prześcigali się w robieniu tuneli ciągnących się pod grubą warstwą śniegu, którego to przybywało coraz bardziej i bardziej. Typy trawiaste, czyli Bellsprout i Odish wesoło się ganiały po śnieżnym puchu i rzucały śnieżkami w siebie nawzajem. A typ wodny natomiast, czyli Tentacool, Krabby, Horsea i Goldeen, przy pomocy ogona Charizarda urządziły sobie ze śnieżnej zaspy prawdziwą ciepłą kąpiel w wodzie, niczym w gorących źródłach. Po wspólnych zabawach i obiedzie Gass pożegnał się ze swoimi pokemonami oraz z profesorem i Tracym i zapowiadając, że odwiedzi je znów jutro, odszedł do swojego domu wraz z rodzicami, gdzie czekała na niego odrobina wygody, czyli tego, czego tak mu brakowało w czasie swojej podróży po odznaki Ligi Kanto i po tytuł Mistrza Pokemonów.

 

PS. Nick w pokegrze: Gass.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Przeglądając tą stronę akceptujesz naszą politykę prywatności. Przeczytaj więcej: Polityka prywatności