Skocz do zawarto┼Ťci
Centrum gier Lion Project
Verbum

HALLOWEEN 2018 - KONKURS

Recommended Posts

Witajcie! ­čÄâ

Wielkimi krokami zbli┼╝a si─Ö Halloween i noc, podczas kt├│rej odwiedza─ç nas b─Öd─ů "duszki". W zwi─ůzku z tym, zapraszamy wszystkich Graczy PG i DG do udzia┼éu w konkursie!
Dla ´╗┐ka┼╝dej grupy przewidziane s─ů nagrody-niespodzianki za zaj─Öcie I-III miejsca - osobno nagradzani b─Öd─ů uczestnicy z rysunkami, osobno ´╗┐´╗┐ci z tekstami.
Osoby graj─ůce w obie gry prosimy o zdecydowanie si─Ö na jedn─ů z nich.

Co nale┼╝y zrobi─ç?
 

Temat prac: M├│j pupil straszy!


GRACZE DG (jedno do wyboru):
> praca na kartce (technika dowolna, ale nie cyfrowa) na podany temat.
> wiersz, rymowanka lub kr├│tka historia na podany temat.
Oczywi┼Ťcie g┼é├│wnym bohaterem w Waszych pracach musi by─ç przebrany pies. Mo┼╝e to by─ç Wasz prawdziwy piesek lub ulubieniec/ulubie┼äcy z gry. Nie zapomnijcie napisa─ç czego┼Ť o nich! :)

GRACZE PG (jedno do wyboru):
> praca na kartce (technika dowolna, ale nie cyfrowa) na podany temat.
> wiersz, rymowanka lub kr├│tka historia na podany temat.

W Waszych pracach czekamy na przebrane Pokemony. Je┼Ťli macie kilka ulubionych stworze┼ä, poka┼╝cie je wszystkie! ;)

UWAGA:
> zakazane jest u┼╝ywanie program├│w graficznych (wyj─ůtkiem jest przyci─Öcie zdj─Öcia/skanu)
> prace nale┼╝y podpisa─ç nickiem z gry
> nie zapomnijcie, ┼╝e gracze s─ů lud┼║mi, wi─Öc w przypadku ch─Öci dodania ich do swojej pracy, prosz─Ö nie tworzy─ç graczy pod postaci─ů ps├│w/pokemon├│w

 


Spos├│b dodawania prac: za┼é─ůcznik w tym w─ůtku
Sposób głosowania: kliknięcie serduszka pod wybranymi pracami

Rozpocz─Öcie konkursu: 26-10-2018
Zakończenie dodawania prac: 4-11-2018
Zakończenie głosowania: 6-11-2018
Ogłoszenie wyników: 7-11-2018

Przypominam, ┼╝e g┼éosy oddawa─ç mo┼╝ecie tylko na prace innych graczy - nie na swoje! Nagrody-niespodzianki zostan─ů rozdane przez Administratora.
W─ůtek s┼éu┼╝y do zamieszczania prac, nie do komentowania ich czy zadawania pyta┼ä.


Powodzenia!┬á­čÄâ

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Dzisiaj w nocy usłyszałam jęk
Chcia┼éam sprawdzi─ç sk─ůd dochodzi ten d┼║wi─Ök
Id─Ö powoli z dusz─ů na ramieniu
Patrz─Ö a tam m├│j pies - w wilczym wystrojeniu
Chod┼║ na samym pocz─ůtku nie wiedzia┼éam co to za stw├│r
Wi─Öc uciek┼éam w przera┼╝eniu potykaj─ůc si─Ö o w├│r
Ju┼╝ my┼Ťla┼éam ┼╝e mnie dopadnie
Podesz┼éam ostro┼╝nie a on zacz─ů┼é mnie liza─ç ┼éadnie
Po krótkiej chwili zorientowałam się że to mój pies - Gozones 

 

M├│j nick w grze to Zazuko Ôś║

 

Annyonne, iwinka, Elaela i 10 innych lubi─ů to

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Wiersz:

By┼éa do┼Ť─ç ciemna noc, cho─ç Karat i Alex ci─ůgle bawili si─Ö i s┼éycha─ç by┼éo od czasu do czasu szczekanie. Nigdy nie s─ůdzi┼éam ┼╝e Karat tak szybko zmieni si─Ö z ma┼éego malta┼äczyka na du┼╝ego maltana. Alex natomiast jest ju┼╝ starszym labradorem, cho─ç nadal lubi si─Ö bawi─ç. Czas szybko leci, ale c├│┼╝ zrobi─ç. Musia┼éam nakarmi─ç psy,┬áwla─ç im ┼Ťwie┼╝ej wody no i wyprowadzi─ç je na spacer. Po trzech godzinach sp─Ödzonych na wyj┼Ťciu z psami jak tylko weszli┼Ťmy do domu Alex po┼éo┼╝y┼é si─Ö na ┼é├│┼╝ku. Widocznie by┼é zm─Öczony, ale nic dziwnego. ┼╗y┼é wi─Öcej ni┼╝ 7 lat...

Edytowano przez Verbum
Nick w grze to: xBloodyCatx ´╗┐a wcze┼Ťniejszy: VampireCat
LenaAlpaczka, Viburnum i Szasta lubi─ů to

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

pokegra

Nick w grze Lunarson

 

Dzie┼ä zmar┼éych by┼é moim ulubionym dniem. Dzie┼ä niepokoju, kiedy to w ko┼äcu udawa┼éo mi si─Ö dopasowa─ç do obecnego nastroju. Ch┼é├│d styka┼é si─Ö z ch┼éodem. Mrok bawi┼é si─Ö z ciemno┼Ťci─ů mojego umys┼éu. Nadzieja? Nadziej─ů by┼é strach, kt├│ry by┼é mi obcy.┬á
Kroczy┼éem ┼Ťcie┼╝kami cmentarza, mijaj─ůc ludzi. Kr─Öci┼éem si─Ö po labiryncie zw┼éok, a┼╝ straci┼éem rachub─Ö w czasie i przestrzeni. Ludzi by┼éo coraz mniej. Martwych coraz wi─Öcej. ┼Üwiat┼éa migota┼éy na wietrze, a drzewa dr┼╝a┼éy ze strachu, niezbyt zadowolone, ┼╝e s─ů ┼Ťwiadkami tego wydarzenia.
Dzie┼ä zmar┼éych by┼é moim dniem. Moj─ů rocznic─ů, z kt├│r─ů nale┼╝y si─Ö obchodzi─ç delikatnie, ale i pot─Ö┼╝nie.┬á
Przeżywać. Spróbować czuć. A może ja już czuję? Nie, to niemożliwe. A może jednak? 
Przystan─ů┼éem zawstydzony tak─ů my┼Ťl─ů. Ja i uczucia? Wredny u┼Ťmieszek zago┼Ťci┼é na mojej twarzy i zrobi┼éem jeszcze jeden krok, by zbli┼╝y─ç si─Ö do pomnika. Tu kto┼Ť le┼╝y, chyba...
- To jak? Wstaniesz? Zapytasz co u mnie? A mo┼╝e ka┼╝esz mi si─Ö spakowa─ç do szko┼éy? - Zadrwi┼éem i kopn─ů┼éem znicz, kt├│ry sta┼é na niewielkim pode┼Ťcie. St┼éuk┼é si─Ö i poturla┼é gin─ůc w ┼éa┼äcuchach czerni.┬á
Spojrza┼éem tam, gdzie by┼éa moja brama. Moje przej┼Ťcie do nico┼Ťci. Gdzie teraz by┼éem? Po co tu jestem? A tak, dzie┼ä zmar┼éych. Dzie┼ä? Wol─Ö noc. Wol─Ö mrok. Wol─Ö to co mi bliskie. Po co mi ┼Ťwiat┼éo, skoro nie daje mi ┼╝adnych korzy┼Ťci? Odsun─ů┼éem si─Ö od lamp i zbli┼╝y┼éem do mroku. Jaki┼Ť czas musia┼éem przyzwyczai─ç si─Ö do ciemno┼Ťci by zrozumie─ç, ┼╝e stoj─Ö przed drzewem. Ogromny d─ůb r├│s┼é na ┼Ťrodku cmentarza. Chory, ale jeszcze dysza┼é. P─Ökni─Öty w p├│┼é wci─ů┼╝ mia┼é li┼Ťcie, kt├│re teraz oddala┼éy si─Ö od ojca porwane przez wiatr.┬á
- *cenzura* si─Ö. Ty, i tw├│j *cenzura* ┼Ťwiat. Po *cenzura* mnie stworzy┼ée┼Ť? Mnie? Jestem a┼╝ tak interesuj─ůc─ů zabawk─ů? Bawi ci─Ö nieudany eksperyment? Skrzywi─ç, po┼éama─ç, a potem pu┼Ťci─ç w ogie┼ä, by p┼éon─ů┼é na wieki? *cenzura* si─Ö. Ty, i twoje *cenzura* niebo. - Zacz─ů┼éem wykrzykiwa─ç w gniewie i zacz─ů┼éem uderza─ç pi─Ö┼Ťciami o bogu winne drzewo. Wali┼éem i kopa┼éem, a┼╝ w ko┼äcu zmog┼éo mnie zm─Öczenie i opad┼éem we ┼ézach. Min─ů┼é ju┼╝ rok od ┼Ťmierci rodzic├│w. Rok, od kiedy po raz ostatni widzia┼éem ich u┼Ťmiech. Rok, od kiedy mog┼éem zobaczy─ç u┼Ťmiech na swojej twarzy. Jak to jest... by─ç? Czy m├│g┼ébym jeszcze wr├│ci─ç? Zerkn─ů┼éem na odleg┼ée promyki wydobywaj─ůce si─Ö ze zniczy i natchn─Ö┼éa mnie my┼Ťl, ┼╝e m├│g┼ébym. Sta─ç mnie na powr├│t, a mimo to wola┼éem tu gni─ç. Tak by┼éo ┼éatwiej. Nagle wszystkie ogniki zgas┼éy, a ja skuli┼éem si─Ö przera┼╝ony. ┼╗ywio┼é porwa┼é moj─ů ostatni─ů nadziej─Ö na miliardy drobnych sztylecik├│w, kt├│re w┼éa┼Ťnie teraz bombardowa┼éy mnie niczym grad. Cofn─ů┼éem si─Ö, zbli┼╝aj─ůc do drzewa. J─Öki wydobywaj─ůce si─Ö z pomnik├│w zmusi┼éy mnie do jeszcze jednego kroku i zdziwiony stwierdzi┼éem, ┼╝e spadam. Zabrak┼éo mi tchu. J─Özyk utkn─ů┼é mi w gardle, a cia┼éo nie reagowa┼éo nie bardzo wiedz─ůc, czy si─Ö ratowa─ç, czy mo┼╝e jednak podda─ç tej dziwnej nostalgii. Spada┼éem mo┼╝e kilka sekund, a┼╝ nagle uderzy┼éem w co┼Ť mocno i straci┼éem przytomno┼Ť─ç.
Obudzi┼éo mnie j─Öczenie jakiego┼Ť zwierzecia. Chyba te┼╝ tu utkn─Ö┼éo, tak my┼Ťl─Ö. Westchn─ů┼éem i spr├│bowa┼éem otworzy─ç oczy, ale nic nowego nie pojawi┼éo si─Ö na p┼é├│tnie. M├│j obraz dalej by┼é czarno-bia┼éy. Mo┼╝e powinie┼ä taki by─ç ju┼╝ na zawsze? Tak by┼éo ┼éatwiej.┬á
Poraz pierwszy od bardzo dawna zdałem sobie sprawę z niskiej temperatury i skuliłem się.
- *cenzura* - Zakl─ů┼éem, zauwa┼╝aj─ůc, ┼╝e co┼Ť lepkiego ┼Ťcieka mi po nodze. Poruszy┼éem ostro┼╝nie ko┼äczyn─ů i skrzywi┼éem si─Ö. Powt├│rzy┼éem ten schemat wielokrotnie, chc─ůc si─Ö upewni─ç, ┼╝e mimo wszystko by┼éem w jednym kawa┼éku.┬á
- *cenzura* - Moje bluzgi rozchodzi┼éy si─Ö po pustce, ale mrok nic sobie nie robi┼é z mojego braku kultury. Nie on, ale zwierze, kt├│re przera┼╝one jak ja j─Ökn─Ö┼éo gdzie┼Ť niedaleko. Spr├│bowa┼éem si─Ö podnie┼Ť─ç, ale moj─ů uwag─Ö odwr├│ci┼éy ┼Ťlepia, wpatruj─ůce si─Ö we mnie na odleg┼éo┼Ť─ç mo┼╝e dw├│ch metr├│w. Spanikowa┼éem i uderzy┼éem o ┼Ťcian─Ö z desek, kt├│ra pi─Ö┼éa si─Ö wysoko do nieba. A mo┼╝e ju┼╝ nie by┼éo nieba? Mo┼╝e to piek┼éo? Po chwili jednak zza chmur wyjrza┼é ksi─Ö┼╝yc i ┼Ťmia┼é si─Ö z moich wybryk├│w. Jasna twarz o┼Ťwietli┼éa mi drog─Ö i doda┼éa otuchy, a ja sam pozna┼éem gdzie si─Ö znajdowa┼éem.┬á
By┼é to d├│┼é z pewno┼Ťci─ů wykopany przez grabarza. Pomys┼é, by kogo┼Ť pochowa─ç pod drzewem by┼é i┼Ťcie dla mnie bolesny. Nie to mnie jednak martwi┼éo, a pies, kt├│ry w k─ůcie oblizywa┼é swoj─ů ┼éap─Ö i warcza┼é na mnie, kiedy tylko mnie zobaczy┼é.
- Widz─Ö, ┼╝e nie tylko ja ciesz─Ö si─Ö z tej randki. - Stwierdzi┼éem i z┼éapa┼éem za szcz─ůtki znicza, kt├│re le┼╝a┼éy tu┼╝ obok. Pies warcza┼é, a z paszczy ciek┼éa mu nieprzyjemna ┼Ťlina.┬á
- Waruj kundlu. Jeste┼Ťmy w tym razem. Musimy sobie jako┼Ť pom├│c, kumasz? Ja robi─Ö za rozbitka, a ty za prowiant! - Za┼╝artowa┼éem, ale m├│j plan chyba nie spodoba┼é si─Ö kompanowi.┬á
Min─ů┼é kwadrans, a potem godzina, a┼╝ w ko┼äcu agresja min─Ö┼éa, a nast─Öpnego ranka obudzi┼é mnie ksi─ůdz.
- Synu, jeste┼Ť ca┼éy? Co tam robisz!
- Szukam matki. Obaj jeste┼Ťcie siebie warci, tato! - Zacz─ů┼éem pyskowa─ç. Nienawidzi┼éem, kiedy kto┼Ť nazywa┼é mnie "synem". Ju┼╝ nie. Pingwin a┼╝ si─Ö zapowietrzy┼é, ale wezwa┼é pomoc.
Rozejrza┼éem si─Ö nieprzytomnie i u┼Ťmiechn─ů┼éem si─Ö lekko widz─ůc, ┼╝e jaka┼Ť czarna kulka przyklei┼éa si─Ö do mojego torsu.
- To jak, wredoto? Zostaniesz moim pupilem?

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Historyjka:

Fenris zmierza┼é w kierunku cmentarza. Futrzasta maska wilko┼éaka doskonale spe┼énia┼éa rol─Ö jesienno-zimowej czapki, ogrzewaj─ůc mu uszy, a postrz─Öpione skarpety zapewnia┼éy dobr─ů os┼éon─Ö przed listopadow─ů pluch─ů. Latarnie na ulicy otula┼éy otoczenie tajemniczym, jasnoniebieskim blaskiem, a wok├│┼é s┼éycha─ç by┼éo tylko szum li┼Ťci i plusk kropli spadaj─ůcych z mokrych ga┼é─Özi do ka┼éu┼╝. Fenris zatrzymywa┼é si─Ö co jaki┼Ť czas, aby przyjrze─ç si─Ö wielkiemu be┼╝owemu ksi─Ö┼╝ycowi lub obw─ůcha─ç drog─Ö w poszukiwaniu tropu nagr├│d. Jednak nigdy nie obraca┼é si─Ö w ty┼é, bo gdzie┼Ť w ┼Ťrodku obawia┼é si─Ö, ┼╝e za nim kroczy jaka┼Ť upiorna bestia.┬á Desperacko ogl─ůda┼é si─Ö za nagrodami, bo wiedzia┼é, ┼╝e to w┼éa┼Ťnie jemu pani ufa najbardziej. Niby wiedzia┼é, ┼╝e nawet je┼Ťli nie przyniesie nic niezwyk┼éego, to na pewno zostanie pog┼éaskany i pochwalony, ale z drugiej strony nie chcia┼é sprawia─ç zawodu w┼éa┼Ťcicielce. Przecie┼╝ tak stara┼éa si─Ö o przebrania dla niego i reszty dru┼╝yny ┼éowc├│w cukierk├│w. Zosta┼é jako pierwszy wys┼éany na nocne ┼éowy, a kilka minut po nim wyruszyli ten ┼éaciaty ┼éobuz Sherman w stroju czarodzieja i niezbyt rozgarni─Öty w szczeg├│┼éach misji Dolbert, szczelnie okryty bia┼éym prze┼Ťcierad┼éem. Teraz┬á Fenris w┼Ťcieka┼é si─Ö sam na siebie, ┼╝e poszed┼é wg┼é─ůb Doggowego miasteczka, zamiast na obrze┼╝a, jak tamta dw├│jka. Przy poczcie mo┼╝e i nic nie znale┼║li, za to kocio┼éek zapewne wynagrodzi┼é im to z nawi─ůzk─ů. No bo gdzie mo┼╝na szuka─ç strasznych fant├│w na hallowen, je┼Ťli nie przy kocio┼éku?

Tymczasem zbli┼╝y┼é si─Ö do cmentarza. Nagrobki pochyla┼éy si─Ö nad ziemi─ů, rzucaj─ůc d┼éugie cienie na chodnik. Wilczur nie zauwa┼╝y┼é nic dziwnego i w najlepsze wciska┼é nos w krzewy, szukaj─ůc chocia┼╝by dyniowej muffinki. Nagle us┼éysza┼é podejrzany szmer za plecami i trzask ga┼é─ůzek. Odwr├│ci┼é si─Ö i serce mu stan─Ö┼éo.

Na murku za cmentarzem, na obro┼Ťni─Ötych bluszczem ceg┼éach, pojawi┼é si─Ö czarny jak smo┼éa cie┼ä demona. Mia┼é szerokie skrzyd┼éa, zako┼äczone szponami, ┼éapy z zakrzywionymi pazurami i rozwidlony, diabelski ogon. Z┼éowieszczo u┼Ťmiecha┼é si─Ö do Fenrisa i rozszerza┼é oczy podobne do szparek. Pies zawy┼é ┼╝a┼éo┼Ťnie i chcia┼é uciec, ale nogi popl─ůta┼éy mu si─Ö w d┼éugim zielsku. ,,Kto┼Ť tu nie skosi┼é trawy, a ja musz─Ö cierpie─ç", przemkn─Ö┼éo mu przez g┼éow─Ö.┬á Wydawa┼éo mu si─Ö, ┼╝e s┼éyszy wredny ┼Ťmiech potwornej sylwetki, ale po chwili zda┼é sobie spraw─Ö, ┼╝e to rechot ┼╝ab. Nie wiedzie─ç czemu, to doda┼éo mu otuchy. Stanowczo zbli┼╝y┼é si─Ö do cienia, i staraj─ůc si─Ö unika─ç jego strasznych oczu,┬á warkn─ů┼é. P├│┼║niej drugi raz, g┼éo┼Ťniej. Z ka┼╝dym kolejnym pokazaniem z─Öb├│w upi├│r zmniejsza┼é si─Ö i zmniejsza┼é, a┼╝ wreszcie jedyne, co po nim zosta┼éo, to ma┼éa, pluszowa maskotka nietoperza. Kotulla, kt├│r─ů kt├│r─ů kto┼Ť zostawi┼é dla zbieraczy cukierk├│w. Ksi─Ö┼╝yc skry┼é si─Ö za chmurami i sylwetka pluszaka rozmy┼éa si─Ö ca┼ékiem. Zadowolony ze znaleziska Fenris pomkn─ů┼é z nim do domu, my┼Ťl─ůc ju┼╝ tylko o ciep┼éym steku na wytrzyma┼éo┼Ť─ç, kt├│ry tam na niego czeka┼é. I nawet si─Ö nie zastanawia┼é, kto podrzuci┼é zabawk─Ö na cmentarzu. A tymczasem zwiewny, po┼éyskuj─ůcy psi duch pomkn─ů┼é w nocne niebo, ┼Ťmiej─ůc si─Ö z w┼éasnego dowcipu, kt├│ry wypr├│bowa┼é na tym szczeniaku w stroju wilko┼éaka.

M├│j nick w grze doggi-game to Lou.

Szasta, abangel, LenaAlpaczka i 3 innych lubi─ů to

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Dzisiaj z łóżka zmartwychwstaję,
Co to piesku za zwyczaje?

S┼éysz─Ö jakie┼Ť dziwne d┼║wi─Öki...
To m├│j Ciapek...skomle z wn─Öki.

Co się Tobie piesku stało?
To skomlenie dziwnie brzmiało.

- Nic mi nie jest, wrzu─ç na luz...
- Z Twojej kufy cieknie ┼Ťluz!

Przecież dzisiaj jest mój dzień,
Kiedy wielki jest mój cień,
Kiedy wielkie mam pazury...

- Z Ciebie kundel szaro bury!
(co za dziwne kreatury)

Dzisiaj kojec sw├│j porzucam,
lec─Ö biega─ç ze strachami,
Swoj─ů sk├│r─Ö szybko zrzucam,
Chc─Ö napawa─ç si─Ö grzechami!
Tylko jeden dzień do roku, 
Kiedy robi─Ö to co kocham,
W blasku luny i półmroku,
Kiedy nigdy si─Ö nie cofam!

I co z tego, ┼╝em ja kundel?
Skoro ja najlepszy w ┼Ťwiecie!
Do kochania, przytulania,
W wiosn─Ö, zim─Ö, nawet w lecie!

Teraz jesień, 
Czas straszenia,
Mego mienia pogorszenia,
Będę straszył, się panoszył,
swoj─ů sier┼Ť─ç w Ksi─Ö┼╝ycu stroszy┼é!

(znikn─ů┼é za oknem)

Jak┼╝e jestem zamartwiony,
Nigdy w życiu tak nie miałem...
Dzisiaj będę zniesławiony,
Całkowicie go olałem...

Miałem kupić Pekińczyka, Yorka, Collie, Malamuta...
Teraz jest kaszana wielka, ma relacja jest popsuta...

Muszę szybko to ratować, 
Niewiem gdzie go dzi┼Ť wywia┼éo,
I na nowo namalowa─ç,
Przyja┼║┼ä nasz─ů jakich ma┼éo!

Więc szukałem w polu, lesie, patrzę - Kogo licho niesie?
To m├│j Ciapu┼Ť, m├│j kundelek! Ale zaraz... z Dyni─ů ┼╝elek?

Co ty Ciapku w z─Öbach niesiesz?

-Zaraz toast za mnie wzniesiesz.
 Żaden ze mnie potwór, bestia. To dla Ciebie ważna lekcja.
Swoj─ů drog─ů ale heca, jeste┼Ť bia┼éy niczym ┼Ťwieca!
Taka wiesz...jak na cmentarzu, międzyzmarłym korytarzu.

Dla mnie nie ma to znaczenia, czy chcesz Pudla, Rotweillera, 
Byle┼Ť kocha┼é nale┼╝ycie, bo Tw├│j piesek Ci─Ö docenia.
Już nie będę straszył więcej, i nie będę robił draki.
Teraz wracam ju┼╝ do kojca - no i licz─Ö na psismaki.

Wybacz piesku, za me błędy, 
Dzisiaj wa┼╝ne s─ů obrz─Ödy,
U nas w Polsce Święto Zmarłych,
Nieraz Halloweenem obchodzone,
U nas smutne, ze zniczami,
Na zachodzie pobudzone!

I przepraszam, żem nieczuły
Był dla Ciebie mój pieseczku,
Kocham Ci─Ö najmocniej w ┼Ťwiecie,
Zobacz co mam tu w woreczku!

- To psismaczki - zjem je ch─Ötnie!
Lecz nie za to Ciebie kocham, 
Chocia┼╝ nieraz z Tob─ů k┼é├│tnie,
To ze szcz─Ö┼Ťcia nieraz szlocham.


Tak się wszystko zakończyło, 
A to wierszyk z Happy Endem, 
Morał z tego płynie taki,
Nierasowe tak┼╝e pi─Ökne!

 

 

obok za┼é─ůczona ilustracja, aby mo┼╝na by┼éo sobie to wyobrazi─ç. Nie jest ona zaliczona do oceny i prosz─Ö, aby oceniano m├│j wiersz.┬á

 

halloween.JPG

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Login na doGGi: Enfys

Przybywam z wierszykiem. c:

"Noc straszydeł"

Ciemno wsz─Ödzie, cicho wsz─Ödzie,
wtem co┼Ť w trawie zaszele┼Ťci,
jaki┼Ť cie┼ä si─Ö zbli┼╝y,
tu b┼éysk ┼Ťwiat┼éa si─Ö objawi

drży już Lis ze strachu cała
a gdy sowa huknie g┼éo┼Ťno
skoczy i swym wrzaskiem las obudzi

wyjdzie z lasu elfi wojownik
spojrzy na ni─ů i zapyta
,,czeg├│┼╝ boisz si─Ö, Liseczku?"

"Wilko┼éak gdzie┼Ť tu dzikie
harce i swawole czyni"
padnie odpowied┼║ przera┼╝ona

Elf si─Ö ┼Ťmieje, kr─Öci g┼éow─ů,
wtem co┼Ť w krzakach zaszele┼Ťci,
wycie g┼éo┼Ťne si─Ö rozlega,
ksi─Ö┼╝yc pe┼ény chmury odkrywaj─ů
duchy nagle si─Ö zjawiaj─ů

Ju┼╝ nie tylko lisie dzieci─Ö dr┼╝y ze strachu,
elfi woj wyci─ůga miecz, ┼éuk te┼╝ trzyma w gotowo┼Ťci
przypadł Lis do elfich pleców, sztylet w dłoni,
zaci─Öta mina, ju┼╝ do walki jest gotowa
"Niech si─Ö zjawi ta gadzina!"

Z cmentarzyska id─ů zjawy,┬á
elf wyt─Ö┼╝a wzrok sw├│j bystry
i wnet ┼Ťmieje si─Ö rado┼Ťnie,
bo na przodzie Duma kroczy,
za nim gończych jest gromada

Idzie whippet, id─ů go┼äcze przebiera┼äcze,
tutaj zombie, tutaj duch,
tam wilkołak, a najmniejszy polskich zuch 
za Admina przebrał się.

Strach przerodził się w radosne powitanie,
id─ů razem go┼äczych zgraja, Duma, Lis i elf weso┼éy
do miasteczka doGGi zwanym, by rozpocz─ů─ç
noc cukierk├│w, noc psikus├│w,
dzikie harce i swawole,
i by─ç mo┼╝e potajemnie
Adminowi zwędzić czapkę. 

_____________________

Wyst─Öpuj─ů:

Lis 

Duma - m├│j wymarzony whippet. Pojawia si─Ö w wielu moich pracach, nieroz┼é─ůczny towarzysz Lisa, rozrabiaka jakich ma┼éo.

Elf - znalazł się tu całkiem przypadkiem.

Zgraja gończych polskich, którym przewodzi Duma. c:

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Paskuda zgniło-zielona -
- od pyska; a┼╝ do ogona.
I nie mo┼╝e by─ç inaczej;
Samym wygl─ůdem to straszy!

Ale jestem z ni─ů trzy lata;
i będę do końca Świata.
Tak┼╝e Admin - w my┼Ťl mej my┼Ťli;
straszy! i w koszmarach mi si─Ö przy┼Ťni!

Miało nie być o Nim wierszy;
ale Admin nie jest pierwszy...
Bo przy bimbrze, czy przy winie,
ci─ůgle my┼Ťl─Ö o Admnie.

A ┼╝e mam ju┼╝ troch─Ö w czubie;
powiem; "Oboje Was bardzo lubi─Ö!"
:)

(ab. 27.X.2018)

SakuSan, Kama, Xkamilxx14 i 10 innych lubi─ů to

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

poke gra

Lunarson

nudzi mi si─Ö...

 

Czas zabija mnie od ┼Ťrodka.
Czuj─Ö, ┼╝e ┼Ťmier─ç si─Ö dobija.
Wrzuca mnie do swego worka.
Zmora straszna nie przemija.

Czy wiesz, co tak twoj─ů dusz─ů szarpie?
Co jest słonko? Cierpisz, skarbie?

Oczy moje ju┼╝ zamglone.
Nie obroni─Ö si─Ö przed mrokiem.
Moje my┼Ťli s─ů szalone.
C├│┼╝ si─Ö kryje za tym krokiem?

Chc─ů mnie zmusi─ç, bym si─Ö zbudzi┼é?
Po co? Nie chc─ů, bym marudzi┼é?

Dalej, spr├│buj mnie pokona─ç.
Spraw, bym wyszedł z labiryntu.
S┼éabo┼Ť─ç moja chce mnie dorwa─ç,
lecz nie sprawi─Ö jej zachwytu.

C├│┼╝ to? Drwisz z mojej paj─Öczej sieci?
Jak d┼éugo mi czeka─ç, a┼╝ kto┼Ť w ni─ů wleci?

Zegar tyka chc─ůc mnie zbudzi─ç.
Czas już bym otworzył oczy.
Nie chce mi się z ciałem kłócić.
S┼éysz─Ö jednak, ┼╝e kto┼Ť kroczy.

Śmiesz mnie odwiedzać o tej nędznej porze?
Czemu z pu┼éapki wylaz┼ée┼Ť, potworze?

On natomiast niewzruszony.
Dalej straszy mnie na jawie.
Umysł mój jest uwięziony.
Czy on rozum mi ju┼╝ kradnie?

Dobrze, wstaj─Ö, ju┼╝ jest pora!
Błagam tylko, wróć do balla!

Nieposłuszny czeka na mnie.
Zegar g┼éo┼Ťno ha┼éasuje.
Gengar ┼Ťmieje si─Ö nie┼éadnie.
Czemu on mi ┼╝ycie truje?

Strasznie się pokemon cieszył,
że okazję do straszków zwęszył.

Był taki dzień raz w roku,
kiedy tak bardzo chciałem spać.
Nie dawał Gengar mi wyboru.
Czas jest straszy─ç, czas si─Ö ba─ç.

Ruszyli┼Ťmy ciemn─ů ┼Ťcie┼╝k─ů przebrani za siebie.
Jam jest ┼Ťmier─ç, a on jest potw├│r, co czu┼é si─Ö w Halloween jak Pan B├│g w niebie!

Edytowano przez Verbum
Gracz doda┼é ju┼╝ jedn─ů prac─Ö.

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Nick na Doggi: Rdzawa

Spaceruję po ogródku 
Pod stopami trzeszcz─ů li┼Ťcie
Obok mnie kto┼Ť maszeruje
M├│j przyjaciel oczywi┼Ťcie!

I idziemy tak powoli 
Poprzez dobrze znane trawy 
Nagle co┼Ť wyskakuje
Czy wpadli┼Ťmy w tarapaty?

G┼éo┼Ťno krzykn─ů┼é m├│j przyjaciel
Nogi swoje wzi─ů┼é za pas┬á
Bardzo był tym wystraszony 
I uciekał szybko w las

A ja stałam oniemiała
Nie wiedziałam co mam robić
Czy ucieka─ç? Atakowa─ç?
A to do mnie zaczęło podchodzić

I stan─Ö┼éo patrz─ůc na mnie
Było straszne niczym trup
Nie wiedziałam co się stało
A tu nagle tylo 'łuup'!

Wielka masa podskoczyła
I zwaliła mnie na grunt
Była ciężka, była straszna
Rozpoczęłam więc swój bunt

Halo, strachu! Ze mnie złaź!
Nie ci─ůgnij mnie za r─Ökawy!
Mam ju┼╝ dosy─ç twego cielska
I tej zimnej, twardej trawy

Przekręciłam się na lewo
Wtem stworowi spadła maska
Popatzyłam więc na niego
Co tu dzieje si─Ö do diaska?!

Taki niby straszny potw├│r
Ale c├│┼╝to niby jest?
To puchata, pi─Ökna kulka
A t─ů kulk─ů jest m├│j pies

Czemu to zrobi┼ée┼Ť, Abis?┬á
Co ci psiaku przyszło do głowy?
I pytanie najwa┼╝niejsze
Sk─ůd ten kostium kolorowy?

No tak! Dzi┼Ť Haloween mamy
I wypada, i przystoi 
By porz─ůdnie si─Ö wystraszy─ç┬á
Ka┼╝dy wi─Öc si─Ö dzisiaj boi

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Wielka bitwa na Górze Świętej Anny.

 

Szykuje si─Ö spokojny wiecz├│r. Jutro Wszystkich ┼Üwi─Ötych, odwiedzanie grob├│w, wi─Öc dzisiaj albo co┼Ť w telewizji, albo na komputerze. Bez szale┼ästw.

Siedzia┼éem sobie spokojnie popijaj─ůc herbat─Ö. Nagle kto┼Ť mocno zadzwoni┼é do drzwi. Zaskoczony, bo, oczywi┼Ťcie, nikogo si─Ö nie spodziewa┼éem, ju┼╝ chcia┼éem si─Ö podnie┼Ť─ç i podej┼Ť─ç do drzwi, gdy us┼éysza┼éem g┼éo┼Ťne dzieci─Öce u┼Ťmiechy i dyskusje.

-No tak, Halloween-szepn─ů┼éem do siebie. Kompletnie nie czu┼éem tych zwyczaj├│w, tego ┼Ťwi─Öta, chocia┼╝ z drugiej strony fajnie, ┼╝e dzieciaki znalaz┼éy spos├│b na niez┼é─ů zabaw─Ö. Nie mia┼éem jednak ┼╝adnego zamiaru w niej uczestniczy─ç. Dzieci za drzwiami dosz┼éy do wniosku, ┼╝e w mieszkaniu nikogo nie ma i zacz─Ö┼éy dobija─ç si─Ö do nast─Öpnych drzwi. S┼éysza┼éem, jak s─ůsiedzi otwieraj─ů. Chyba jednak te┼╝ nie wyczuli atmosfery zabawy, mia┼éem wra┼╝enie, ┼╝e pogonili imprezowicz├│w. Wr├│ci┼éem do swoich rozmy┼Ťla┼ä, gdy nagle wszystko ucich┼éo. Przez moment nasta┼éa przera┼╝aj─ůca cisza. Ani jednego dziecka, ani jednego doros┼éego. Nic.

A p├│┼║niejÔÇŽ krzyk. Krzyk kobiety.

Otworzy┼éem drzwi i wyskoczy┼éem na sie┼ä. Pi─Ötro ni┼╝ej zanosz─ůca si─Ö p┼éaczem kobieta, stara┼éa si─Ö co┼Ť powiedzie─ç:

-Kaj som moje bajtle, kaj m├│j synek, kaj moja dzio┼észka? Byli tukej, s┼éysza┼éach jak klupali do tego chopa spod pi─ůtki, tego co ciyngim ┼éazi w tyj czerwonyj mycce. Padali mu bombon abo wic i ├┤roz zrobiy┼éo sie cicho. (Gdzie s─ů moje dzieci, gdzie m├│j ch┼éopczyk, gdzie moja dziewczynka? Byli tutaj, s┼éysza┼éam jak pukali do tego faceta spod pi─ůtki, tego kt├│ry ci─ůgle chodzi w czerwonej czapce. Powiedzieli mu cukierek albo psikus i nagle zrobi┼éo si─Ö cicho).

Spojrza┼éem po s─ůsiadach:

- Znikn─Ö┼éy dzieci tej Pani. Chodzi┼éy po mieszkaniach i nagle ich nie ma.-wyt┼éumaczy┼é/przet┼éumaczy┼é jeden z s─ůsiad├│w.

-Jak, nie ma? Wesz┼éy do jakiego┼Ť mieszkania, a mo┼╝e po prostu wysz┼éy na zewn─ůtrz?-zapyta┼éem nie wierz─ůc w to, co s┼éysz─Ö.

- Nie, po prostu znikn─Ö┼éy, mieszkanie do kt├│rego puka┼éy jest puste, a matka sta┼éa na dole, wi─Öc nie mog┼éy wyj┼Ť─ç.

Poczułem, że pot spływa mi po plecach, takiej sytuacji tutaj nie było. Co się stało z dziećmi?

- Trzeba wezwa─ç policj─Ö- pobieg┼éem do mieszkania zadzwoni─ç. Ledwo wszed┼éem, pot─Ö┼╝ny pokemon o wygl─ůdzie w─Ö┼╝a tylko na mnie spojrza┼é i natychmiast podpe┼éz┼é do okna, i znikn─ů┼é na zewn─ůtrz. Zadzwoni┼éem na policj─Ö, poda┼éem podstawowe informacje i zamierza┼éem wr├│ci─ç do zbiegowiska. Zainteresowa┼éy mnie jednak d┼║wi─Öki za oknem. By┼éy to nawo┼éywania doros┼éych szukaj─ůcych swoich dzieci. Coraz cz─Östsze, coraz g┼éo┼Ťniejsze i coraz bardziej przera┼╝aj─ůce.

-Czy┼╝by jaka┼Ť zaraza? Dzieciaki postanowi┼éy si─Ö schowa─ç przed rodzicami? Nowy poziom ┼Ťwi─Ötowania Halloween?- Nie zna┼éem zasad tej zabawy, ale nigdy nie s┼éysza┼éem, by dzieci chowa┼éy si─Ö przed doros┼éymi.

-Mo┼╝e to jaka┼Ť nowa moda? Jaki┼Ť quest, kt├│ry pod┼éapali w sieci?. ÔÇônie mia┼éem czasu jednak powa┼╝niej si─Ö nad tym zastanowi─ç, bo za oknem pojawi┼é si─Ö czerwony ┼éeb pokemona. Zrozumia┼éem, ┼╝e ten chce zabra─ç mnie ze sob─ů. Usadowi┼éem si─Ö na grzbiecie w─Ö┼╝a i wzbili┼Ťmy si─Ö w powietrze. Kilka minut mkn─Öli┼Ťmy w zawrotnym tempie. Czu┼éem pod palcami, ┼╝e m├│j towarzysz jest bardzo zdenerwowany i chce jak najszybciej dotrze─ç na miejsce. Po kilku minutach zacz─Öli┼Ťmy zni┼╝a─ç lot. Jeszcze nie potrafi┼éem rozpozna─ç dok─ůd dolecieli┼Ťmy. Po chwili zobaczy┼éem klasztor, a obok olbrzymi amfiteatr.

-Góra Świętej Anny? Co my tu robimy?

Pokemon wyl─ůdowa┼é na obrze┼╝ach amfiteatru, tu┼╝ przy lesie. Kiedy oczy przesta┼éy ┼ézawi─ç┬ápo locie, zauwa┼╝y┼éem przy scenie sporo os├│b.

-Na przedstawienie mnie przywioz┼éa┼Ť, czy co?- spojrza┼éem na pokemona z wyrzutem. Ten warkn─ů┼é i ruchem g┼éowy wskaza┼é na scen─Ö. Trzeba by┼éo wyt─Ö┼╝y─ç wzrok i┬áobraz stawa┼é si─Ö coraz wyra┼║niejszy. Na scenie znajdowa┼éo si─Ö kilkadziesi─ůt dzieci, a pod ni─ů oko┼éo stu doros┼éych ludzi. Ludzi?? A┼╝ przetar┼éem oczy ze zdziwienia: to nie byli ludzie. Niby tak wygl─ůdali, ale co┼Ť jednak by┼éo w nich nieludzkiego. Zobaczy┼éem kilkana┼Ťcie m┼éodych kobiet ubranych na bia┼éo, kilkunastu dziwnych facet├│w z wielkimi g┼éowami, zobaczy┼éem w ko┼äcu s─ůsiada ÔÇ×spod pi─ůtkiÔÇŁ. A obok kilkunastu jemu podobnych. Je┼Ťli kto┼Ť m├│wi, ┼╝e komu┼Ť serce stan─Ö┼éo w gardle, to w┼éa┼Ťnie tak si─Ö poczu┼éem. Patrzy┼éem na co┼Ť, co nie istnieje, na co┼Ť o czym s┼éysza┼éem tylko w opowie┼Ťciach sprzed lat. Widzia┼éem ca┼é─ů grup─Ö ┼Ťl─ůskich potwor├│w: po┼éudnice, nocnice, podciepy, szczigi czy diob┼éy. Dopiero po chwili dotar┼éo do mnie, ┼╝e na dole jest jasno. Tak, byli te┼╝ fojermany. Zda┼éem sobie te┼╝ spraw─Ö, ┼╝e s─ůsiad w czerwonej czapce to zwyk┼éy utopiec.

Co robi─ç? Rzuci─ç si─Ö na ratunek, czy ucieka─ç? Dzwoni─ç po policj─Ö, czy po ksi─Ödza? Zakr─Öci┼éo mi si─Ö w g┼éowie, ┼╝e o ma┼éo nie run─ů┼éem w przepa┼Ť─ç. Na szcz─Ö┼Ťcie pokemon by┼é szybszy i przewidzia┼é co si─Ö stanie. Z┼éapa┼é z─Öbami za ubranie i przeni├│s┼é w stron─Ö lasu.

-Co robimy? Trzeba ratowa─ç te dzieci!- spojrza┼éem na pokemona. Ten mrukn─ů┼é w odpowiedzi i wskaza┼é ┼ébem na brzeg lasu. Zza drzew zacz─Ö┼éy pojawia─ç si─Ö stworki jak w japo┼äskich bajkach. Dziesi─ůtki, setki pokemon├│w. Wraz z nimi ludzie, ich trenerzy, opiekunowie, przyjaciele. Stworzenia zebra┼éy si─Ö w jednym miejscu i zacz─Ö┼éy si─Ö ze sob─ůÔÇŽ naradza─ç. Ludzie stan─Öli obok nie ko┼äca wiedz─ůc jak si─Ö zachowa─ç.

-O co w ogóle chodzi?-zapytał jeden z trenerów.

-┼Ül─ůskie potwory porwa┼éy grupk─Ö dzieci i teraz trzymaj─ů je na dole.

-Ale jak potwory? I co mog─ů im zrobi─ç?-zapyta┼éa dziewczyna, kt├│rej pikachu w┼éa┼Ťnie odbieg┼é w kierunku innych pokemon├│w.

-Lepiej by┼Ť nie wiedzia┼éa co mog─ů zrobi─ç.-powiedzia┼éem z rozgoryczeniem.-A sk─ůd si─Ö wzi─Ö┼éy? Zawsze istnia┼éy w historiach, opowiadaniach, bajkach. Teraz, kiedy coraz cz─Ö┼Ťciej ┼Ťwi─Ötuje si─Ö Halloween, nabra┼éy mocy i o┼╝y┼éy, niestety.

Pokemony chyba podj─Ö┼éy jak─ů┼Ť decyzje, poniewa┼╝ wr├│ci┼éy do opiekun├│w i zacz─Ö┼éyÔÇŽ spycha─ç ich do lasu.

-O co im chodzi?- zapytał jeden z trenerów.

-Chyba daj─ů nam do zrozumienia, ┼╝e nie ma tu dla nas miejsca. Chc─ů za┼éatwi─ç to same. Wida─ç, kto tak naprawd─Ö tu rz─ůdzi.

Poniewa┼╝ trenerzy to ludzie rozumiej─ůcy swoich towarzyszy, nie protestowali i wykonywali polecenia. Nie byliby jednak sob─ů, gdyby po chwili nie wr├│cili na brzeg amfiteatru, by obserwowa─ç sytuacj─Ö. Pokemony podzieli┼éy si─Ö na dwie grupy: te wi─Öksze zacz─Ö┼éy schodzi─ç w d├│┼é po schodach lub wzlatywa┼éy i l─ůdowa┼éy tu┼╝┬áprzy scenie. Robi┼éy przy tym mn├│stwo ha┼éasu i zamieszania, by zwr├│ci─ç na siebie jak najwi─Öksz─ů uwag─Ö. Bowiem druga grupa, malutkie sympatyczne stworzonka przekrada┼éy si─Ö wzd┼éu┼╝ ┼Ťciany lasy, zsuwa┼éy si─Ö po zboczu od strony pomnika i stara┼éy si─Ö dotrze─ç do dzieci, by wzi─ů─ç je w opiek─Ö. Dzieci by┼éy przera┼╝one i nie wiadomo by┼éo jak zareaguj─ů na to, co mia┼éo za chwil─Ö┬ánast─ůpi─ç. Na wielk─ů bitw─Ö.

Maluchy dotar┼éy na miejsce. Nie bez problem├│w. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e te ma┼ée, milutkie stworki potrafi─ů by─ç te┼╝ gro┼║ne. Posypa┼éy si─Ö iskry, pola┼éa woda, ale dzieci by┼éy bezpieczne. Za chwil─Ö rozleg┼é si─Ö cichy delikatny ┼Ťpiew, kt├│ry je powoli usypia┼é. Maszkary natomiast ruszy┼éy do ataku na schodz─ůce w d├│┼é pokemony. Po┼éednice rzuca┼éy si─Ö do duszenia, fojermany ciskali p┼éomieniami, utopce rzuca┼éy si─Ö do n├│g, ale pokemony par┼éy do przodu. ┼╗adna ze stron nie potrafi┼éa jednak zdoby─ç znacz─ůcej przewagi. W ko┼äcu jeden ze smok├│w zaatakowa┼é olbrzymi─ů┬áposta─ç z d┼éug─ů┬ábrod─ů, kt├│ra ewidentnie dowodzi┼éa strachami. Od tej chwili walka toczy┼éa si─Ö ju┼╝ szybko i po my┼Ťli ludzi i pokemon├│w. Po kilku minutach by┼éo po wszystkim. Dzieci bezpieczne, pokemony zwyci─Öskie, a potwory znikn─Ö┼éy z powierzchni ziemi.

-Co to by┼éo, to z brod─ů?-zapyta┼é jeden z trener├│w, kt├│ry wida─ç, do┼Ť─ç mocno prze┼╝ywa┼é to, co si─Ö wydarzy┼éo.

-Skarbek.

-Skarbek?? Znaczy Skarbnik? Przecie┼╝ to dobry duch kopalni. Zawsze pomaga g├│rnikom, ratuje ich przed zawaleniem ziemi.- mimo dr┼╝─ůcych ust potrafi┼é wypowiedzie─ç tak d┼éugie zdanie.

-Ja, do Wos Skarbek to tyn gryfny starzik, kery pomogo hajerom, dowo im gelt, z┼éoto, abo pokazuje kaj je w┼Źngel. Ale Skarbek pierwyj bo┼é ├┤szkliwym pieronym, kery poradzi napocha─ç. Zalywo┼é chodniki, bezma┼Ť nawet pora grubiorzy pominy┼éo kej na onego wejrzeli. ÔÇônawet nie zorientowa┼éem si─Ö kiedy przeszed┼éem na ┼Ťl─ůski, ale m├│j rozm├│wca, chyba te┼╝ tego nie zauwa┼╝y┼é. Za du┼╝o emocji.

-Szpyndlik, mom w zocy Twojigo pokemona. Za┼éatwi┼é tego Skarbnika na cacy. Potem posz┼éo ju┼╝ g┼éadko. ÔÇôpogratulowa┼éem. Trener, dumny ze swojego arceusa, sprawdza┼é czy nic mu si─Ö nie sta┼éo.

Ludzie powoli schodzili na d├│┼é do swoich pokemon├│w. Te otrz─ůsn─Ö┼éy si─Ö po walce i czeka┼éy na swoich towarzyszy. Niekt├│re z nich ju┼╝ wzi─Ö┼éy si─Ö za odstawianie do dom├│w uprowadzonych dzieci. Wszystko toczy┼éo si─Ö szybko i sprawnie. Po kilku minutach nikt nie zorientowa┼éby si─Ö, ┼╝e w amfiteatrze odby┼éo si─Ö takie 'przedstawienie". Dziwi─ç mog┼éaby tylko spora ilo┼Ť─ç m┼éodych ludzi i dziwacznie wygl─ůdaj─ůcych stworze┼ä. Z ka┼╝d─ů chwil─ů by┼éo ich mniej i mniej.

Poczeka┼éem a┼╝ wszyscy trenerzy udadz─ů si─Ö w drog─Ö i te┼╝ spokojnie mogli┼Ťmy wr├│ci─ç do domu. Pad┼éem na ┼é├│┼╝ko i chyba, momentalnie, usn─ů┼éem. Obudzi┼éo mnie stukanie za oknem. Przez przymkni─Öte oczy zobaczy┼éem jak─ů┼Ť paskudn─ů g─Öb─Ö ┼Ťwiec─ůc─ů dziwacznym p┼éomieniem. Po takim dniu prawie wpad┼éem w panik─Ö, ┼╝e ca┼éa walka na nic, ┼╝e potwory nie znikn─Ö┼éy. Tysi─ůc my┼Ťli przesz┼éo mi przez g┼éow─Ö. Nie zd─ů┼╝y┼éem krzykn─ů─ç ze strachu tylko dlatego, ┼╝e mnie sparali┼╝owa┼éo. Po chwili jednak do mieszkania wsun─ů┼é si─Ö ┼éeb pokemona, kt├│ry trzyma┼é w pysku p┼éon─ůc─ů halloweenow─ů dyni─Ö. Po prostu pokemon postanowi┼é mnie nastraszy─ç.

-Wariatka, moja jedyna Wariatka. Ale prosz─Ö oszcz─Öd┼║ mi dzisiaj takich emocji.- powiedzia┼éem ze wzruszeniem w g┼éosie, g┼éaskaj─ůc czerwony ┼éeb. By┼éem jednak spokojny, bo skoro pokemon ┼Ťwi─Ötuje Halloween, to znaczy, ┼╝e wszystkie dzieci s─ů bezpieczne.

/ziut PG/

Demonek, abangel, sorx i 7 innych lubi─ů to

Udost─Öpnij ten post


Link to postu

Na rysunku s─ů przedstawione moje 3 ulubione poki i by┼éy sh @Chloe. P├│ki zmierzaj─ů do domu @Administrator'a kt├│ry czeka na nie w przebraniu wampira (wampdmina). :)┬áLicz─Ö na jakie┼Ť miejsc w top 3 cho─ç z tego co vidzialem to nie mam szans z @Viburnum┬ái zapewne carpedieme m. :(

 

Pokegra

Nick : PoprostuKamil

 

Snapchat-777064320.jpg

abangel, Green, Viburnum i 5 innych lubi─ů to

Udost─Öpnij ten post


Link to postu
Go┼Ť─ç
Temat jest zablokowany i nie mo┼╝na w nim pisa─ç.

  • Kto przegl─ůda   0 u┼╝ytkownik├│w

    Brak zalogowanych u┼╝ytkownik├│w przegl─ůda t─Ö stron─Ö.

×

Important Information

Przegl─ůdaj─ůc t─ů stron─Ö akceptujesz nasz─ů polityk─Ö prywatno┼Ťci. Przeczytaj wi─Öcej: Polityka prywatno┼Ťci